
Historia narciarstwa wysokogórskiego w Tatrach
Mariusz Zaruski, Stanisław Zdyb, Józef Oppenheim i ludzie, dla których narty były sposobem poznawania gór. Opowieść o wyprawach, przyjaźniach i schronisku, które stało się legendą.
ROZPOCZNIJ OPOWIEŚĆ ↓Józef Oppenheim / Muzeum Tatrzańskie · AFN_131_B · public domain
Zanim pojawiły się wygodne wjazdy na szczyty, narciarski dzień zaczynał się od drogi pod górę. Zjazd był tylko częścią większej przygody.
Po historii zawodników i sportowych rodzin wracamy do innego nurtu tej samej pasji. Tu nie rozstrzygała setna sekundy. Liczyły się przestrzeń, wytrwałość i towarzysze, z którymi można było dzielić długi dzień w Tatrach. Dziś powiedzielibyśmy: skitury albo narciarstwo wysokogórskie. Dawni zakopiańczycy mieli na wielkie wyprawy własne słowo: wyrypa.
Zaruski. Góry stają się zimową drogą.
Zimą 1906 roku Mariusz Zaruski z towarzyszami odbył długi rajd z Zakopanego przez Tatry i Orawę. Narty pozwalały myśleć o górach szerzej: łączyć doliny, przechodzić przełęcze, oddalać się od miejsca noclegu. Ten sposób podróżowania wymagał zarówno kondycji, jak i znajomości zimowej górskiej rzeczywistości.
Zaruski był także nauczycielem i organizatorem. Kursy narciarskie przekazywały doświadczenie dalej, między innymi przewodnikom góralskim. W tej historii poznawanie gór spotyka się z odpowiedzialnością za ludzi — pierwszy kierownik TOPR współtworzył oba te światy.

Józef Oppenheim / Muzeum Tatrzańskie, AFN_3428_2 · Public domain · opis archiwalny
Dwóch ludzi na Kościelcu.
W marcu 1911 roku Zaruski i Stanisław Zdyb dokonali słynnego narciarskiego zjazdu z Kościelca. Wspomnienie Zaruskiego, zapisane w „Na bezdrożach tatrzańskich”, pokazuje skalę przedsięwzięcia: stromy, twardy śnieg, oblodzenia i ogromną koncentrację. To jedna z najważniejszych scen pionierskiego narciarstwa wysokogórskiego w Tatrach.
Warto zapamiętać oba nazwiska. Obok Zaruskiego był Zdyb — narciarz, taternik i ratownik, którego udział nie powinien ginąć w skróconej opowieści o jednym bohaterze. Za dawnymi dokonaniami często stało właśnie partnerstwo: czyjaś wiedza, czyjaś obecność i wspólna decyzja.

Antoni Pawlikowski / Biblioteka Narodowa · Polona · Public domain · opis archiwalny

Archiwalna fotografia / Wikimedia Commons · Public domain · opis archiwalny
Sprzęt, który zmienia nasze spojrzenie.
Przyjrzyjmy się fotografii dzieci zapinających narty w Zakopanem. Józef Oppenheim wykonał ją prawdopodobnie między 1911 a 1914 rokiem. Widać drewniane deski i pojedyncze długie kije. Ówczesne miękkie buty, ruchoma pięta i brak metalowych krawędzi oznaczały zupełnie inne możliwości niż współczesny sprzęt.
Ten codzienny kadr pomaga zrozumieć także wielkie wyprawy. Za słowem „zjazd” krył się wysiłek całego dnia, a przed ruszeniem w dół trzeba było samemu zdobyć wysokość. Technika, odzież i wyposażenie należały do epoki, której ślady zachowały stare negatywy.

Józef Oppenheim / Muzeum Tatrzańskie · AFN III N 12 460 · Public domain · opis archiwalny
Schronisko, do którego wracała cała kompania.
Początkiem Pysznej był dawny szałas pasterski, którym narciarze zainteresowali się w latach 1908–1909. Warunki były skromne: piec, prycze i niewiele miejsca. Z takich punktów oparcia wyrastała kultura zimowego wędrowania. Schronisko dawało coś równie potrzebnego jak nocleg — miejsce spotkania.
Po przebudowie otwarto je 13 września 1936 roku pod imieniem Władysława Strzeleckiego. Pojawiły się narciarnia i suszarnia. Zmieniał się budynek, ale Pyszna pozostała wspólnym adresem kilku pokoleń: dawnych wyrypiarzy, zawodników i młodych zakochanych w górach.
Człowiek, który umiał patrzeć.
Józef Oppenheim łączył narciarskie wyprawy, taternictwo, ratownictwo i fotografię. W 1912 roku wstąpił do TOPR, a po wyjeździe Zaruskiego w 1914 roku objął kierowanie Pogotowiem. Pełnił tę funkcję do 1939 roku. Narciarska przygoda i gotowość niesienia pomocy nie były w jego życiu odległymi sprawami.
Jego fotografie pozwalają dostrzec coś więcej niż sylwetki na tle szczytów: proporcje krajobrazu, małe schroniska i ludzi związanych wspólną pasją. „Opcio” pozostawił po sobie zarówno obrazy, jak i pamięć o towarzyszu wypraw. Dzięki tym kadrom dawne Tatry mają ludzką twarz.

Józef Oppenheim / Biblioteka Narodowa · Polona · Public domain · opis archiwalny
Nie tylko zdobywać.
Także zauważać.
Fotografie Oppenheima zostawiają przestrzeń także dla ciszy, lasu i wody. W takim kadrze łatwiej zobaczyć, dlaczego góry przyciągały na całe życie.
Czternaście godzin zapisanych w pamięci.
W 1926 roku Henryk Bednarski i Kazimierz Schiele odbyli czternastogodzinne przejście narciarskie, łącząc okolice Kasprowego, Morskiego Oka i Doliny Pięciu Stawów. Sam rozmach tego dnia mówi wiele o możliwościach ówczesnych narciarzy. Góry poznawali poprzez długie przejścia, które nie mieściły się w granicach jednej doliny.
Bednarski łączył starty w zawodach z taternictwem i wyprawami. Ta wszechstronność jest charakterystyczna dla dawnych zakopiańskich biografii. Na fotografii z zawodów w 1932 roku spotykamy w jednym kadrze Bednarskiego, Schielego, Bronisława Czecha i Franciszka Bujaka — różne oblicza tego samego narciarskiego środowiska.

NAC / Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny · 1-S-1576-1 · autor nieznany / unknown photographer · Public domain · opis archiwalny
Ruda Wanda. Narty, sztuka i pamięć.
Wanda Gentil-Tippenhauer, zwana Rudą, urodziła się w 1899 roku na Haiti, a ważną część życia związała z Zakopanem. Była artystką i uczestniczką narciarskich wypraw. W jej biografii góry spotykają się z malarstwem i pisaniem. Przygotowała schematy jedenastu dróg narciarskich do przewodnika Oppenheima z 1936 roku; jej rysunki znalazły się także w późniejszym przewodniku Tadeusza Zwolińskiego.
Kobiety były obecne również w wielkich wyrypach. W pięciodniowej wyprawie z 1922 roku uczestniczyły Wanda Dubieńska i Elżbieta Ziętkiewiczowa. Nie były dodatkiem do narciarskiej kompanii. Współtworzyły historię górskich przejść, którą warto opowiadać z ich nazwiskami.
Ruda Wanda pomogła ocalić także pamięć o całym tym świecie. Jej spojrzenie prowadzi nas od krajobrazu ku ludziom: ich pasjom, przyjaźniom i miejscu, do którego wracali.

Tomasz Piskorski / Wikimedia Commons · Public domain · opis archiwalny
Doświadczenie zamknięte w małej książce.
„Szlaki narciarskie Tatr Polskich i główne przejścia na południową stronę” Józefa Oppenheima wydał Polski Związek Narciarski w 1936 roku. Na karcie tytułowej obok autora wymieniono Wandę Gentil-Tippenhauer jako autorkę rysunków. Ten niewielki dokument pokazuje, jak blisko spotykały się praktyka górska i umiejętność opowiadania o przestrzeni.
W początkowych rozdziałach Oppenheim tłumaczył, że zimowa droga nie jest po prostu letnią ścieżką przykrytą śniegiem. Jej charakter zmieniają nachylenie, ekspozycja i warunki śnieżne. Pisał o samodzielnym rozumieniu terenu, obserwacji i osądzie. Za opisami przejść stała więc myśl znacznie szersza niż wyliczenie szczytów.
Kartę tytułową pokazujemy jako świadectwo epoki. Czytając dawny przewodnik, poznajemy sposób myślenia jego autora, język i geografię narciarskich ambicji lat trzydziestych. To historyczna lektura; planowanie dzisiejszej wyprawy jest już osobnym zadaniem.

Józef Oppenheim / Polski Związek Narciarski · 1936 · skan karty tytułowej / scanned title page · Public domain — title page · opis archiwalny
Budynek odszedł. Opowieść została.
Schronisko na Pysznej nie przetrwało wojny. Pozostały fotografie, zapisy i wspomnienia ludzi, którzy tworzyli jego atmosferę. Wydana w 1961 roku książka Wandy Gentil-Tippenhauer i Stanisława Zielińskiego „W stronę Pysznej” przywróciła ten świat czytelnikom: narciarską kompanię, dawne wyprawy i Józefa Oppenheima.
W tej historii ważny jest nie tylko moment wejścia na szczyt. Równie ważne okazują się powroty, spotkania i pamięć o partnerach. Dlatego obok wielkich nazwisk zostawiamy miejsce na schroniska, sprzęt i zwykłe kadry. To z nich składa się prawdziwa opowieść o zimowych Tatrach.

Józef Oppenheim / Muzeum Tatrzańskie · AFN_167_B · CC BY-SA 4.0 · opis archiwalny
Cztery daty. Jedna górska pasja.
pierwsze wielkie wyprawy Zaruskiego
Zaruski i Zdyb na Kościelcu
przewodnik Oppenheima
książka „W stronę Pysznej”
Źródła, fotografie i dokumenty
Opowieść opracowano na podstawie publikacji Muzeum Tatrzańskiego i oryginalnego przewodnika Oppenheima z 1936 roku. Nie odtwarzamy dialogów ani nie przypisujemy bohaterom wymyślonych wypowiedzi.
- Mariusz Zaruski — Muzeum Tatrzańskie
- Kościelec — Muzeum Tatrzańskie
- Historia jednego zdjęcia: Nartnicy — Muzeum Tatrzańskie
- Schronisko na Pysznej — Muzeum Tatrzańskie
- Józef Oppenheim — Muzeum Tatrzańskie
- Henryk Bednarski — Muzeum Tatrzańskie
- Ruda Wanda — Muzeum Tatrzańskie
- Wyrypa z 1922 roku — Muzeum Tatrzańskie
- J. Oppenheim, Szlaki narciarskie Tatr Polskich…, 1936 — skan wydania / original edition
- Wokół książki W stronę Pysznej — Muzeum Tatrzańskie
Fotografie i portret pomniejszono oraz zapisano jako WebP. Karta tytułowa pochodzi ze skanu oryginalnego wydania; nie reprodukujemy schematów dróg autorstwa Wandy Gentil-Tippenhauer. Zdjęcie nagłówkowe jest dopasowane do ekranu. Plik fotografii schroniska w Dolinie Pięciu Stawów udostępniamy na CC BY-SA 4.0. Autor, instytucja, datowanie, licencja i odnośnik do opisu znajdują się przy każdej ilustracji. Mały portret Wandy zachowuje rozmiar oryginału. Podpisy rozróżniają wydarzenie opisane w tekście i kontekst przedstawiony na ilustracji.

Svy123 · CC BY 3.0 · źródło fotografii
Od tatrzańskich żlebów po dach świata.
Malinowski, Cywiński i ludzie stromych zjazdów. Kobiety na trasach mistrzostw świata. Bargiel na K2 i Evereście. Opowieść o pasji, która z Tatr ruszyła znacznie dalej.
9 rozdziałów · 8 fotografii · film K2 · oś czasu
CZYTAJ DALSZĄ HISTORIĘ →Poznaj także drugą stronę narciarskiej historii.
Od Heleny Marusarzówny po ród Bachledów-Curuś: ludzie, którzy zapisali własne rozdziały polskiego sportu.
HISTORIA NARCIARSTWA ALPEJSKIEGO →